22.06.2018.
Obóz sportowy w Białce Tatrzańskiej 20-24 października 2008
ImageTen poniedziałkowy jakże ciepły, chociaż jesienny poranek, był wyczekiwany przez wszystkich uczniów klas sportowych z naszej szkoły. Boisko przed szkołą zapełniło się sportowcami, którzy wraz z rodzicami i walizkami wypchanymi po brzegi wyczekiwali autokarów, które miały zawieść wszystkich do Białki Tatrzańskiej....
Wszyscy byli bardzo podekscytowani, dla wielu z naszych uczniów była to pierwsza okazja zobaczenia naszych pięknych gór. Napięty plan obozu przygotowany przez szkolnego koordynatora ds. sportu p. Marzenę Szatecką, nie pozwolił na to, aby uczestnicy się nudzili. Już po drodze zatrzymaliśmy się przy ruinach zamku w Chęcinach, skąd podziwialiśmy piękne widoki na Góry Świętokrzyskie. Skąpane w słońcu wzgórze, pokryte złocistymi liśćmi, na którym stał ów zamek było świetnym miejscem, gdzie można było rozprostować nogi po bardzo męczącej podrózy.
Po prawie 9 godzinach nareszcie dotarliśmy na miejsce. Białka Tatrzańska- cel naszej podróży okazał się strzałem w dzięsiątke. Piękne widoki, świeży klimat, góralska atmosfera...czego chcieć więcej. Szkoda że te 5 dni minęły tak szybko. We wtorek uczniowie dzielnie przemierzali górskie szlaki. Wspinali się na wzniesienia, chodzili po jaskiniach. Popołudniu młodsze klasy uczestniczyły w specjalnie zorganizowanych zajęciach sportowych, a starsze klasy pływały w niecodziennym miejscu. Ciepłe źródła w Szaflarach okazały się rewelacją. W końcu nie na codzień można pływać po świeżym powietrzu, gdy na zewnątrz temperatura wynosi nieco ponad 0 stopni.
Środa stanęła pod znakiem historii. Wybraliśmy się całodniową wyczieczkę do kopalni soli we Wieliczce oraz do Krakowa. Nasi uczniowie "wychodzili" kolosalne ilości kilometrów. Zarówno pod ziemią i na powierzchni. Z werwą stąpali po kopalnianych szybach, a potem przyglądali się zabytkom krakowskiego starego miasta. Ten jakże cięzki dzień zwięczony był zabawą dyskotekową.
Przedostatni dzień przyniósł nam lekkie załamanie pogody. Jednak żadna słota niestraszna naszym dzielnym uczniom. Ubrani w ciepłe kurtki, czapki, rękawiczki i szaliki wjechaliśmy na Gubałówkę. Co prawda widoki nie były najlepsze, ale sam przejazd wagonikiem był nielada atrakcją. Potem spacer po Krupówkach i wielkie zakupy- oscypki, ciupagi, a nawet kożuchy. Popołudniu znowu basen, a na zakończenie wielkie ognisko zorganizowane w iście góralskim stylu.
Niestety wszystko co dobre, szybko się kończy. Przyszedł piątek i trzeba było znowu pakować walizki do autokarów. Nikt nie chciał wracać. Całą drogę wszyscy wymieniali się wrażeniami. Dyskutowali co było najfajnieszje, najpiękniejsze, naj, naj, naj...Cały obóz był jednym wielkim NAJ....dzieciaki już odliczają dni do kolejnego obozu. Ciekawe tylko gdzie pojadą następnym razem... Czas pokaże.
 


Reklama:klimatyzacja